Dwa dni temu wróciłem z Byczyny. Padnięty, zmęczony, bardzo radosny. Takie 5 dni człowiek może przeżyć tylko z innymi Jaskiniowcami. Od momentu zaparkowania auta w Polanowicach można zapomnieć, co to znaczy być wypoczętym, na czym polega sen lub co to jest chwila wytchnienia. Od razu, niemal automatycznie, wchodzi się na wyższe obroty życia - cały czas jest coś do zrobienia, ktoś, z kim chcielibyśmy porozmawiać - a i tak, nawet gdyby Konwent trwał cały miesiąc, czasu by zabrakło. Mafia (w tym roku w dwóch różnych odmianach), Jungle Speed, Magia i Miecz, mecze w piłkę nożną z BH i inne atrakcje to tylko dodatki. To ludzie zjeżdżający się pod Kluczbork w tym magicznym okresie, raz do roku, potrafią sprawić, że, jak to ktoś w IJB ładnie określił - czas toczy się swoim własnym rytmem.
Szkoda tylko, że taka impreza odbywa się raz do roku. Ale warto wyczekiwać kolejnego 9 sierpnia, bo znów się zacznie.
0 komentarze:
Prześlij komentarz